Kawałek czasu temu mój rówieśnik odziany w garniturek którego jakości nie mogę ocenić z niezachwianą pewnością siebie próbował mi wepchnąć jeden z produktów finansowych reklamowanych przez "doradców finansowych" Aegon. Otrząsnąłem się w ostatniej chwili i wiedziony przeczuciem wklepałem w Google słówka "NLP" i "neurolingwistyczne programowanie".

Okazało się, że facet zastosował każdą znaną sztuczkę jakby miał przed oczyma podręcznik. W praktyce BYŁ PODRĘCZNIKIEM z którego go uczono i niczym więcej. Jednak stosunkowo proste tricki okazały się być podejrzanie skuteczne, mimo że wcześniej obiły mi się o oczy artykuły o technikach manipulacyjnych. O mało dałbym się na to nabrać.

Doedukowałem się dzięki sieci. Poczytałem. Mam nadzieję że następnym razem zorientuję się szybciej. Jednak temat nie umarł. Parę miesięcy później trafiłem na wpis na blogu "Religia pokoju" o zawodowych podrywaczach stosujących różnorodne techniki od zmodyfikowanego NLP aż do Mystery Method. I według mojej wiedzy stosujących je skutecznie.

Lektura artykułu i obecnych w sieci podręczników była interesująca, ale idea śliska i podejrzanie kojarząca się z wspomnianym wyżej bubkiem, który swoją tępawą osobę próbował sprzedać jako eksperta finansowego, a szajs jako kurę znoszącą złote jajka. Teoria okazała się być jednak pouczająca, choć praktyka jakoś mnie odrzucała.

Po chwili analizy dotarło do mnie, że te metody zakładają zainstalowanie sobie protezy pewności siebie, poczucia własnej wartości i emocjonalnej dojrzałości. Zapewniającej w większości wypadków towarzyski sukces (bo tak, wierzę w ich skuteczność), ale nie oparty na żadnych twardych podstawach, tylko wyuczonych schematach.

Temat odłożyłem ad acta, mimo że w sieci często można trafić na blogi, fora, witryny i artykuły na ten temat. Aż do dziś, gdy kupel poprosił mnie o zdobycie dla niego książki dziennikarza Neila Straussa "Gra". Opisuje ciekawy mechanizm, który powoduje, że stosowanie technik manipulacyjnych uzależnia (władza!) i prowadzi do oparcia własnej wartości na kolejnych ofiarach, czyli raczej kruchej podstawie.

W praktyce opisuje wszystkie patologie jakie powstały w środowisku zawodowych podrywaczy. Jednocześnie powstaje niezbyt pochlebny obraz typowego miłośnika tych technik, przedstawiający ich jako ludzi, którzy seksem lub poczuciem władzy niwelują głęboko zakorzenione kompleksy. Nie usuwając ich, lecz stawiając je za parawanem.

Nie spodziewam się, aby na salonie, gdzie często-gęsto tropi się ogólnoświatowe masońskie spiski, temat manipulacji w relacjach interpersonalnych okazał się interesujący, ale poznanie teorii NLP i pokrewnych metod to ciekawy przyczynek do tematu manipulacji człowiekiem. Ba! Coraz częściej podejrzewam, że to wręcz rzecz niezbędna w ocenie zachowania polityków, zdających sobie sprawę, że w mediokracji forma ma większe znaczenie niż treść.

Z góry zaznaczam, że kolejną nawalankę na temat tego, czy w ten sposób zmanipulowani są wyborcy PO, PiS czy też rodzina Radia Maryja będę ciął. Natomiast jeśli, ktoś ma jakieś doświadczenia tak w obronie i ataku przy użyciu NLP i innych takich technik z chęcią je poznam. Ponoć to jednym człowiekiem jest bardzo trudno manipulować, trzema nieco łatwiej, a trzem tysiącom można wmówić, aby narobili sobie na łeb. Tylko jak ma się do tego  skuteczność NLP?